Pisząc
o rzezi wołyńskiej należy pamiętać o samoobronie. Jednym z największych
ośrodków tego typu było Przebraże. Doskonałą pozycją mówiącą o samoobronie w
Przebrażu jest „Krwawy Wołyń ‘43”
Henryka Cybulskiego. Pierwsze wydanie książki ukazało się pt. „Czerwone noce”.
Jest to pierwsza publikacja mówiąca o powstaniu i przetrwaniu samoobrony w
Przebrażu w latach 1943 – 1944.
Przebraże
liczyło przed II wojną światową około 2000 mieszkańców. Była położona w
odległości 25 km od Łucka, ciągnęła się w kierunku północno – zachodnim w
rozwidleniu dwóch głównych traktów biegnących z Łucka przez Kiwerce do Kołek i
Zofiówki. Komendantem samoobrony zostaje młody leśnik i uciekinier z Syberii.
Henryk Cybulski organizuje lokalną samoobronę. Pod jego kierownictwem powstaje
ogromna twierdza z własną policją, armią, siecią zaopatrzenia i fabrykami
broni. Przez wiele miesięcy obrońcy odpierają ataki tysięcy banderowców,
zadając im ciężkie straty. Książka opisuje również życie codzienne mieszkańców
Przeraża. Aby przeżyć każda rodzina musi angażować się w różnego rodzaju prace
gospodarskie i polowe, np. przy żniwach. Wychodząc do pracy w pole mieszkańcy
byli chronieni przez wyznaczone przez dowództwo i starszyznę oddziały. Przed
wyjściem do pracy wspomniane oddziały miały za zadanie sprawdzić pola, zarośla
lub brzeg lasu gdzie w danym dniu miały odbyć się żniwa. Podczas prac oddziały
te miały stanowić stałe ubezpieczenie pracujących ludzi. Ogromnym wsparciem dla
obrońców staje się sowiecka partyzantka, a broń zdobywają dzięki łapówkom od
Węgrów i Niemców. Dużym wsparciem okazała się również ukraińska wieś Jezioro.
Jak opisuje autor mieszkańcom tej wsi za pomoc Polakom groziło takie samo
niebezpieczeństwo, gdyby banderowcy dowiedzieli się o działalności tej wsi na
rzecz polskiej samoobrony. Mimo to Ukraińcy nie wahali się pomagać. Autor
opisuje także formowanie się wojska w Przebrażu, które było bardzo skuteczne.
Oddziały te musiały bronić napływającą ludność z innych części Wołynia. W
końcowym etapie obrony wsi było około 25 000 cywilów. Wysyłano zwiadowców
w teren, aby grzebali zmarłych oraz przyprowadzali ocalałych do obozu. Z treści
książki dowiadujemy się również o codziennym życiu w Przebrażu oraz o tym jak
mieszkańcy organizowali sobie przestrzeń. Bardzo ważną częścią obrony ludności
cywilnej były inne ośrodki takie jak, np. w Marianówce, Krzemieńcu, Tarnowoli i
innych miejscowościach w obrębie gminy Rożyszcze. Zakres działalności
informacyjnej sięgał poza rejon tej gminy, co okazało się niezwykle ważne w
walce z bandami UPA. Placówki samoobrony rozrastają się w bardzo szybkim
tempie. Do akcji stają wszyscy mężczyźni. W czasie reorganizacji i tworzenia
nowych placówek samoobrony następuje rozluźnienie dyscypliny konspiracyjnej. W
tym czasie bandy UPA dokonują kolejnych napadów, które kończą się
niepowodzeniem i stratami wśród nacjonalistów. Bardzo ważna była współpraca z
radziecką partyzantką ponieważ była to pomoc w postaci kwater, żywności oraz
informacji terenowej. W czasie wzmożonych ataków band UPA skoncentrowano się na
obronie ośrodków.
We
wstępie Stanisław Wroński pisze bardzo ważne słowa, które mogą być również
świetnym podsumowaniem. A mianowicie: „samoobrona Przebraża – historia
20 000 ludzi zbiegłych z okolicznych wiosek przed niechybną śmiercią i
skupionych wokół wsi Przebraże w warownym obozie, który łatwo mógł stać się dla
nich wszystkich mogiłą – wyróżnia się spośród wielu innych na Wołyniu tym, że
przetrwała w walce zwycięsko aż do zakończenia wojny. Jest to piękna i
poruszająca karta historii narodu polskiego. Henryk Cybulski, dowódca
samoobrony, jak i większość Polaków – Wołyniaków, jest żywym uosobieniem sprawy
powrotu Polski do piastowskiego obszaru państwowego, etnicznie polskiego,
powrotu do piastowskich granic na wschodzie i zachodzie. Większość przebrażan
mieszka dzisiaj i trudzi się na naszych rubieżach zachodnich, myśli i odnosi
sukcesy w najściślejszym związku z osiągnięciami Polski Ludowej, o której w
owym czasie nie mieli nawet wyobrażenia, ale która jest również ich dziełem i
za którą w potrzebie najwyższą ofiarę złożyć są gotowi.”
Na koniec chciałabym przytoczyć
słowa Henryka Cybulskiego – autora książki – które dają dużo do myślenia.
„Chciałbym w szczególny sposób podkreślić pomoc tych Ukraińców i tych wsi
ukraińskich, które nie uległy naciskom sfanatyzowanych elementów faszystowskich
i które, narażając się na straszliwy odwet z ich strony, nie tylko nie dały się
wciągnąć w wir krwawej walki, lecz udzieliły nam czynnego i bezczynnego
wsparcia. Do takich wsi należała też między innymi wieś Jezioro, bezpośredni
sąsiad Przebraża. Postawa mieszkańców Jeziora była dla nas tym cenniejsza, że
walczymy nie z narodem ukraińskim, lecz z jego zaślepionymi odszczepieńcami, i
że przynależność do tego lub innego narodu nie decydowała o znalezieniu się po
tej lub tamtej stronie frontu.”








