Głównymi bohaterami „Współlokatorów”
są Tiffy i Leon. Tiffy jest redaktorką w jednym z wydawnictw, a Leon
pielęgniarzem w hospicjum. Z Tiffy zrywa chłopak przez co musi się wyprowadzić.
Dziewczyna zaczyna szukać mieszkania i trafia na bardzo specyficzne ogłoszenie.
Okazuje się, że chłopak imieniem Leon szuka współlokatora, który będzie
przebywał w mieszkaniu podczas jego nieobecności w godzinach nocnych i w
weekendy. Dziewczyna dzwoni do chłopaka ustalić datę spotkania, lecz w tej sprawie
z Tiffy spotyka się dziewczyna Leona, aby ustalić szczegóły. Tiffy wprowadza
się do nowego lokum. Wkrótce zaczynają wymieniać liściki, dzięki czemu zaczyna
nawiązywać się między nimi rozmowa. Pewnego dnia pod nieobecność chłopaka Tiffy
odbiera telefon od jego brata i dowiaduje się, że ma brata imieniem Richie,
który przebywa w więzieniu za coś czego nie zrobił.
To co proponuje Beth O’Leary jest bardzo dziwne, nawet z punktu
widzenia współczesnego człowieka. Czytelnika może zastanawiać to jak można
przyjąć do swojego mieszkania osobę, której się nie zna – co wymagało od Leona
ogromnej odwagi. Mimo prostoty historia ma bardzo duży potencjał, lecz jednak
autorka powinna rozwinąć wątek kryminalny oraz poświęcić więcej uwagi
przyjaciołom i rodzinie głównych bohaterów. Mimo, iż historia jest fikcją
literacką za jej plus można uznać to, że autorka potrafiła ukazać jak mogą
nawiązać się relacje osób, które mieszkają pod jednym dachem, lecz nigdy
wcześniej się nie poznali.
Książka napisana jest prostym
językiem. Powieść podzielona jest na rozdziały, w których raz wypowiada się
Tiffy a raz Leon. Dla osób lubiących obyczajówki książka ta jest idealna, lecz
bardziej wymagające osoby mogą się rozczarować płytkim potraktowaniem historii
i bohaterów.

