W
dzisiejszym wpisie przedstawię Wam książkę, od której zaczęła się moja pasja. A
jest to „Znikający człowiek”
Jeffery’a Deaver’a.
W
teatrze zostaje zamordowana studentka. Zostaje wezwana policja, która
rozpoczyna śledztwo w tej sprawie. Policjanci wkraczają w świat magii. W
trakcie dochodzenia okazuje się, że morderca jest najprawdopodobniej magikiem.
Gliniarze cały czas siedzą mu na ogonie. Za każdym razem, gdy wydaje się, że
już go mają, dziwnym trafem wymyka się i przepada. Śledczy odkrywają, że za
każdym razem podejrzany ma na sobie inny strój. Czy morderca niewinnej
dziewczyny zostanie ujęty? Czy Kuglarz znów kogoś zabije?
Książka jest świetną propozycją dla
osób, które lubią kryminały. Powieść wciąga Czytelnika tak, że może ją
przeczytać w jeden wieczór. Jest to opowieść nietuzinkowa, która wprowadza nas
w świat magii połączonej z przestępczą działalnością. To pozwala zabójcy wodzić
za nos organy ścigania. Czytelnik do samego końca nie wie czy przestępca
zostanie schwytany. Inspiracją do napisania powieści była wizyta w cyrku Big
Apple z synem wspólnika. Autora oczarowały błyskawiczne przebieranki. Stworzona
przez niego postać potrafi zmienić się w kogoś innego w ciągu kilku sekund.
Pisarz wzorował się widowiskowymi iluzjami, np. Zdumiewającego Randiego i
Ricky’ego Jaya. To ich rozwiązaniom powieść zawdzięcza tak liczne zwroty akcji.
Autor wzorował się również na repertuarze współcześnie występujących
iluzjonistów. Kuglarz jest skrzyżowaniem Davida Copperfilda i Haannibala
Lectera, który był genialnym przestępcą znanym z „Milczenia owiec”. Bohater ma
błyskotliwy umysł i naturę obcą jakimkolwiek zasadom moralnym, poza tym jest
mistrzem w swoim fachu. Książka pozostaje w pamięci na bardzo długo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz