O autorze:
Łukasz Śmigiel
(ur. 1982) – dziennikarz i PR – owiec, z zawodu lektor, pracownik Instytutu
Dziennikarstwa i Komisji Społecznej ma Uniwersytecie Wrocławskim.
Doktorant prof. Stanisława Beresia (naukowo zajmuje się współczesnymi formami
promocji książek i pisarzy).
Współpracował
z wieloma stacjami radiowymi jako dziennikarz, reporter, wydawca i producent
(m. in. Radio Wrocław, Radio Traffic, II Program Polskiego Radia, Radio Kolor),
obecnie współtworzy wraz ze studentami uniwersytecki UniRadio. Redaktor
Naczelny czasopisma grozy „Lśnienie”.
Jego teksty
stale ukazują się w prasie kulturalno – fantastycznej (m. in. „Tygiel kultury”,
„Przekrój”, „Nowa Fantastyka”, „Science Fiction”, „Magazyn Fantastyczny”).
Autor bardzo dobrze przyjętego zbioru opowiadań grozy pt. „Demon” (Red Horse
2008), który wyróżniono nominacjami do nagród „Gazety Wborczej” (wARTo) oraz
magazynu „Esencja” (plebiscyt książka roku), a także powieści „Muzykologia”,
czyli the Best of spraw damsko – męskich (Grasshopper 2009), która zgromadziła
kilka tysięcy fanów w Internecie. Na festiwale filmowe w USA i w Polsce trafił
niedawno „Head to love”, nakręcony na podstawie jednego z jego opowiadań
napisanych do spółki z Kazimierzem Kyrczem Jr.
Opis fabuły:
W
roku 1888, w świecie Kirkegaardu, religią panującą jest Śmierć, której
podporządkowano każdy aspekt ludzkiego życia. Główni bohaterowie – młody
tanatolog Jon Pendergast, człowiek o błyskotliwym umyśle i nieprzeciętnej
wiedzy na temat zmarłych, oraz jego dobry przyjaciel, pierwszy szermierz
królowej, Danse Macabre – starają się rozwiązać zagadkę zmarłych, którzy w
niewyjaśniony sposób znikają z cmentarzy. Wiele wskazuje na to, że za mroczną
tajemnicą stoi Kościół Morii i jego najwyższy kapłan Abaddon La Roche.
Fragment z
książki:
Inspektor
wolał ominąć dwie kolejne uliczki. Wczoraj w tej części cmentarza ustawiono ule
zmarłego niedawno królewskiego Mistrza Pasiek. Kapłani zdecydowali, że jego ule
muszą być objęte żałobą. Przewieziono je do dormitorium i okutano czarnym
całunem.
Pszczoły
nieźle się tym wkurzyły. Od dłuższego czasu nikogo do siebie nie dopuszczały i
Pendergast mocno wątpił w to, czy on i jego Galleyrot wytrzymają śmiertelne
spotkanie z rojami. Kapłani orzekli, że pszczoły mają pozostać nietknięte,
ponieważ odczuwają acedię, małoduszność i gorycz śmierci. Zdaniem Jona trzeba
było małe cholery okadzić i wwieźć za miasto.
Brom znacznie
przyspieszył i chowanie się za nagrobkami stało się niemożliwe. Pendergast zdał
sobie sprawę z tego, że jeżeli mgła opadnie i złapie go cmentarna straż, będzie
skończony.
Pies wykonał
nagle wielki sus przez studnię do nawadniania kwiatów i zatrzymał się przy
świeżo uklepanym placyku, po czym nie czekając na komendę, wsadził nochal w
wilgotną ziemię. Zaciągnął się kilka razy, prychnął i zaczął w szaleńczym
tempie kopać. Ziemia sypnęła na boki i już po chwili mocne pazury uderzyły o
drewno czterech desek.
Trumna
przyszłego strażnika cmentarza nie była zbyt solidna. Zawiasy poddały się już
po drugim kopnięciu. Wieko odskoczyło do góry i Pendergast zobaczył niewyraźne
kontury bladej twarzy Alberta.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz